LINKI, DO STRON, DO KTÓRYCH ODSYŁAM W KSIĄŻCE "ZDROWY DOM - sPRZĄTANIE"

Wskakuj na naszą grupę na FB, aby się tam dostać musisz wypełnić ankietę, która Ci się wyświetli i podać w niej numer zamówienia lub adres e-mail, na który zamówienie było składane. Grupa jest tylko dla osób, które zamówiły książkę przez stronę mamachemik.pl.

Tu sprawdzisz składy między innymi produktów tych marek: Air Wick, Bryza, Calgon, Calgonit, Cillit, Dettol, Dosia, Finish, Lovela, Lysol, Vanish czy Woolite?

Tu znajdziesz wyszukiwarkę produktów firmy Henkel.

Tu zobaczysz oceny różnych produktów i składników przygotowaną przez organizację Environmental Working Groupe.

To propozycja drugiej strony, która ocenia składy. Można wyciągnąć z niej wiele ciekawych informacji, ale jednocześnie oceny są moim zdaniem łagodniejsze niż na ewg.com.

Tu znajdziecie listę stacjonarnych punktów, w których można kupować produkty Yope do własnych opakowań.

Tu sprawdzisz dlaczego skórka cytrusów nie zawsze nadaje się do użycia.

Tu poznasz przepis na żel do WC -> PRZEPIS

Tu poznasz przepis na tabletki do zmywarki i 4 inne 😉 -> OGLĄDAM

INFORMACJE DODATKOWE:

  • NASZE ZNIŻKI
🔹BETTER LAND Better Land 10% ZNIŻKI Z KODEM “mamachemik10”
 
🔹BLANDA -12% z kodem “wzdrowymdomu12”
 
🔹 WIELORAZÓWKA – 10% z kodem “zdrowydom10” 
 
🔹 KOSMETYKI DLA -15% z kodem”syl15″
 
🔹 BALJA -20% z kodem “wzdrowymdomu20” 
 
  • Na końcu książki znajdziecie bibliografię, która pomoże Wam jeszcze dodatkowo rozszerzyć wiedzę. Są tam odnośniki do badań, które pokazują jak negatywnie sprzątanie może wpływać na zdrowie, więc możecie pokazać te dowody naukowe osobom, które podważają bardziej ekologiczne sposoby sprzątania. Nie jest to standardowa bibliografia z tytułami i autorami, tylko linki do konkretnych artykułów, aby łatwiej Wam się wyszukiwało. 

PODEJMIESZ WYZWANIE?

Mam dziś super ogłoszenie! Przygotowałam dla Was dwutygodniowe wyzwanie! 🥳

Kiedy tworzę swoje ebooki i później je sprzedaję zawsze mam nadzieję, że osoby które je kupują rzeczywiście z nich korzystają.

W przypadku „Zdrowy dom – Sprzątanie” mamy to miejsce do kontaktu, więc postanowiłam dodatkowo to wykorzystać i Was aktywizować do działania. Dlatego przez 14 dni będę wrzucać Wam przypomnienia treści z poradnika + porady.

Zaczynamy od HARMONOGRAMU SPRZĄTANIA! Poniżej macie link do pobrania harmonogramu do druku. Możecie również edytować go sobie dowolnie w Canvie, ale pamiętajcie, aby po otwarciu w Canvie najpierw go skopiować, bo inaczej będziecie wprowadzać zmiany na ogólnym pliku.

Zachęcam też do przeczytania rozdziału „Jak ułatwić sobie sprzątanie” (strona 77 w książce, 136 w ebooku).

Dziś będzie o naturalnych sposobach na ładne zapachy w domu.

Wielu osobom czysty dom kojarzy się z domem pachnącym, ale pamiętajcie, że jest to coś czego nauczyli nas marketingowcy z wielkich firm produkujących środki czystości. Oni chcą nam sprzedać swoje produkty, chcą je wyróżnić zapachem, więc wciskają nam kit, że w domu musi ładnie pachnieć. A to nie jest prawda, więc w pierwszym kroku musimy się zastanowić czy my rzeczywiście tego potrzebujemy. A jeśli już podejmiemy decyzję, że tak to trzeba wybrać idealne zapachy. Na zdjęciu widzicie moją kolekcję olejków eterycznych. Spokojnie, niektóre się powtarzają, bo są to olejki, które zabieram na warsztaty, więc muszę mieć ich tak dużo, ale prawda jest taka, że ja już wiem, które najbardziej lubię używać podczas sprzątania i jak one na mnie działają.

No właśnie, działanie… Nie dość, że każdy z nich ma trochę inne właściwości jeżeli chodzi o sprzątanie (bakteriobójcze, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze, a cytrynowy świetnie usuwa klej po naklejkach 😍) to one również działają na nas. Jeden bardziej pobudzi, inny wyciszy i uspokoi. Warto poczytać o olejkach i je potestować. To świetna zabawa i dodatkowe naturalne moce, które będą działać w naszych domach.

Dlatego używam olejków eterycznych do domowych środków czystości. Oczywiście zapach nie jest tak intensywny i nie utrzymuje się tak długo jak w przypadku sklepowych produktów z intensywnym zapachem, ale mi tyle wystarczy.

Przypominam, że w „Zdrowy dom – Sprzątanie macie przepisy na domowe odświeżacze powietrza w rozdziale 7 w podrozdziale „Jak się pozbyć nieprzyjemnych zapachów w kuchni”.

Jakiś czas temu testowałam też stosowanie podkładek filcowych do odświeżania. Kupiłam w Rossmannie takie filcowe naklejki jak nakleja się na nogi krzeseł i forteli (można też znaleźć na allegro kolorowe filcowe naklejki, np. do pokoju dziecięcego). Na taką naklejkę dajemy kilka kropli olejku eterycznego i przyklejamy je np. w szafie między ubraniami czy w szufladzie.

Ostatnio dowiedziałam się, że można też kupić specjalne dyfuzory do aut, które przypina się do kratki nawiewu. W środku jest podkładka filcowa, na którą dajemy ulubiony zapach. Jedyny problem jest taki, że większość produktów, które znalazłam na allegro kosztuje 30-40 zł, a wygląda identycznie jak te z Temu lub Aliexpress. Z tym, że tam cena to 3-8 zł.

Podsyłam link do przykładowego dyfuzora. Ciekawa jestem co o tym myślicie.

LINK DO PRODUKTU NA ALIEXPRESS

Dziś w poście na Instagramie zastanawiałam się czemu ludzie zamiast poszukać przyczyny śmierdzących ubrań wolą maskować ich zapach dodając jeszcze więcej środków piorących, płynów do płukania lub granulek zapachowych.

Zazwyczaj w takiej sytuacji przyczyną brzydkiego zapachu jest brudna pralka lub ciemne ubrania (niestety tam często barwnik jest winowajcą), czasami też zły sposób prania.

Bo jeśli komuś zatęchły ręczniki, a on wrzuci je do prania na 30 stopni dając proszek lub płyn do koloru to zapach może pozostać lub szybko powrócić. Wiecie dlaczego? Ponieważ za takie brzydkie zapachy często odpowiadają też bakterie, które w wilgotnym środowisku lubią się namnażać. W takim wypadku najlepiej proszek do białego, który zawiera nadwęglan sodu +TAED. Już samo to połączenie powinno ładnie zdezynfekować, ale ja w takiej sytuacji lubię też dać większą temperaturę. W przypadku ręczników czy pościeli to zazwyczaj nie problem, ale wiadomo ubrania raczej wolą te 30, max 40 stopni.

Proszek do białego oczywiście ma właściwości wybielające, ale jedno takie pranie nie powinno zniszczyć koloru.

A jeśli robicie proszek własnoręcznie możecie dokupić odkażacz jak np. ten:

https://www.drogeria-ekologiczna.pl/proszki-listki-i-kapsulki-do-prania/280-nappy-fresh-antybakteryjny-dodatek-do-proszku-bio-d-500-g.html?_gl=1*1mngqax*_up*MQ..&gclid=Cj0KCQjw7Py4BhCbARIsAMMx-_ImfiWD-XGKM4n4Mi1Ux4Y9AwqMGNUUOJgDD5erXrxnQ3g72fi4vaMaArDREALw_wcB

(daję link do Better Land, bo do nich mamy zniżkę -10% z kodem „mamachemik10”)

Ale jest jeszcze jeden sposób na brzydkie zapachy. Możecie wykorzystać go również kiedy kupicie lub dostaniecie używane ubrania, które intensywnie pachną płynem do płukania i nawet po kilku praniach ten zapach wciąż się utrzymuje.

NAMACZANIE W OCCIE – ja zazwyczaj robię proporcje 1 porcja octu na 2 porcje wody i zostawiam ubrania do namoczenia na minimum godzinkę, a później tylko lekko odciskam i wrzucam do pralki i piorę jak zwykle.

A może macie też jakieś inne sposoby lub pytania o brzydkie zapachy? W razie czego dajcie znać w komentarzach.

PIERWSZE PRANIE

Wiecie jak prać nowe rzeczy, aby w miarę jak najdokładniej usunąć z nich pozostałości poprodukcyjne? Dziś na Instagramie pisałam o tym ile okropnych substancji może się kryć w nowych ubraniach, ale podpowiadam też jak możemy się ich pozbywać.

  1. NIE UŻYWAMY PŁYNU DO PŁUKANIA – płyny do płukania, jak sama nazwa wskazuje, stosowane są na etapie płukania, czyli w momencie, gdy mamy szansę pozbyć się z naszych ubrań zanieczyszczeń. Jednak jeżeli w tym momencie użyjemy płynu do płukania to ten będzie tak jakby obklejał włókna w naszych tkaninach, a to może doprowadzić do zatrzymania zanieczyszczeń w środku
  2. PRANIE WSTĘPNE – jest to dodatkowy etap prania, który może zwiększyć jego skuteczność. Pamiętajcie, że detergent do prania wstępnego wlewamy lub wsypujemy w szufladce na detergenty w miejscu oznaczonym „I”. „II” to pranie zasadnicze, a miejsce na płyn do płukania oznaczonej jest zazwyczaj symbolem kwiatka „🌸”.
  3. PŁUKANIE W OCCIE – nowe rzeczy możemy też namoczyć wcześniej w wodzie z octem. Ja zazwyczaj proponuję proporcje 1 część octu na dwie części wody i namaczanie przez godzinę. Później wszystko lekko odciskamy i wrzucamy do pralki na normalne pranie. Ocet jest też utrwalaczem koloru, więc może pomóc uniknąć farbowania.

 

Jednak wiedząc jak bardzo przemysł odzieżowy zanieczyszcza nasze środowisko chciałabym Was również zachęcić do robienia bardziej świadomych zakupów, kupowania tylko rzeczy, których rzeczywiście potrzebujemy i kupowania z drugiej ręki.

Wiem, że kupowanie rzeczy z drugiej ręki przeraża niektórych, ale przypominam, że w sklepach odzieżowych ubrania też często są przymierzane przez wiele osób, a wcześniej na etapie produkcji przeszły przez setki rąk. Ubrania z drugiej ręki wystarczy, więc tylko dokładnie wyprać i cieszyć się z tego, że oszczędziliśmy nie tylko pieniądze, ale również środowisko i zdrowie osób, które pracują przy produkcji odzieży.

Jeśli chcielibyście odzież z drugiej ręki zdezynfekować to te jasne i białe ubrania wystarczy wyprać w proszku do białego. Ten zawiera połączenie nadwęglan sodu + TAED, które zapewnia dezynfekcję już w 40 stopniach. Jeśli kupujecie używane buty to warto wiedzieć, że można je ozonować. Coraz częściej taką usługę ozonowania można wykupić u szewców. A jeśli boicie się moli ubraniowych to nowe ubrania, a zwłaszcza takie, których nie da się wyprać w wyższych temperaturach, np. wełniane, można włożyć na dobę do zamrażarki.

Dziś na Instagramie pojawi się post o Calgonie. Pisałam o nim w książce, ale jeśli chcecie sobie przypomnieć to znajdziecie te informacje w podrozdziale „Jak działa odkamieniacz” na stronie 123 w książce lub 225 w ebooku.

W skrócie, drogo i nie warto – a przynajmniej taka jest moja opinia. Jeśli ktoś ma bardzo twardą wodę i chce uniknąć osadzania się kamienia w pralce to ja bym bardziej proponowała założenia specjalnego filtru na dopływie wody do pralki.

No dobra, ale samo zapobieganie osadowi z kamienia nie sprawi, że pralka będzie czysta. Oczywiście jeśli jest osad to brud i resztki detergentów łatwiej się do niego przyklejają i pozostają w pralce, ale musimy też pamiętać o kilku innych rzeczach.

  1. CZYSZCZENIE SZUFLADKI NA DETERGENTY – tam też tworzą się osady, a na nich zaczyna rosnąć pleśń. A przecież woda zabierając z niej detergenty będzie zabierała również cały zgromadzony tam brud. Dlatego szufladkę i tą przestrzeń, w której ona się znajduje proponuję czyścić raz w miesiącu. Szufladkę w większości przypadków można wyjąć, wystarczy wcisnąć niebieski przycisk (lub sprawdźcie w instrukcji jak to zrobić w Waszym modelu). Jeśli jest na niej osad z kamienia możecie zamoczyć ją w occie lub obłożyć szmatkami nasączonymi octem. Takie szmatki można też wepchnąć w przestrzeń po szufladce, aby rozpuściły osady na ściankach. Zostawiamy tak na powiedzmy pół godziny, a później pocieramy jeszcze całość starą szczoteczką do zębów lub szczotką do sprzątania.
  2. SZUFLADKĘ I DRZWICZKI DO PRALKI ZOSTAWIAMY OTWARTE PO ZAKOŃCZENIU KAŻDEGO PRANIA – wewnątrz była przecież woda, więc dajmy pralce dokładnie wyschnąć. Dzięki temu zmniejszymy ryzyko rozwoju bakterii i grzybów w jej wnętrzu.
  3. WYCIERAMY GUMĘ – jeśli po praniu na gumie/uszczelce/kołnierzu przy drzwiczkach zostaje woda najlepiej jeśli od razu ją wytrzemy. W przeciwnym razie za jakiś czas nasza guma może stać się czarna od rozwijających się na niej grzybów.
  4. CZYŚCIMY CAŁĄ PRALKĘ RAZ W MIESIĄCU – warto wyrobić sobie nawyk takiego czyszczenia. Nawet jeśli pralka wydaje się wówczas czysta to lepiej usunąć raz w miesiącu drobne zanieczyszczenia niż raz w roku męczyć się z wielkim szorowaniem. Podczas czyszczenia proponuję:

– wyczyścić filtr

– wyczyścić szufladkę na detergenty

– umyć gumę przy drzwiach wodą z delikatnym detergentem, np. płynem do mycia naczyń lub mydłem

– włączyć puste pranie na wysokiej temperaturze (niektóre pralki mają program czyszczenia) wsypując zamiast proszku do prania sodę oczyszczoną, a zamiast płynu do płukania ocet

– co jakiś czas warto też sprawdzić czystość węża doprowadzającego wodę do pralki i tego, który odprowadza wodę do ścieków.

Dodalibyście coś jeszcze do tej listy?

Dziś będzie o plamach!

Święta się zbliżają, więc na Instagramie wrzuciłam dziś post o plamie z buraków – usuwamy ją wrzątkiem! Ten sposób świetnie sprawdza się też na owoce jagodowe. Kiedyś plamę z czarnej porzeczki usunęłam z bluzki, która 3 tygodnie leżała w koszu na pranie, więc daję znać, że sprawdza się nie tylko na świeże plamy. 😉

Oczywiście wrzątkiem tylko plamę przelewamy (najlepiej na sitku), tak aby woda przeleciała przez plamę, usuwając po niej ślad. Tkanina nie powinna się we wrzątku moczyć, bo to może uszkodzić włókna. W przypadku delikatniejszych tkanin jak jedwab czy wiskoza stosowanie wrzątku może być ryzykowne, ale z drugiej strony jest to taki rodzaj plamy, który bywa bardzo trudny do usunięcia, więc czasami lepiej zaryzykować.

Jednak wrzątek nie na wszystkie plamy się sprawdzi. Są takie, które utrwali. Głównie chodzi o plamy z jajka oraz tego co wyszło z naszego organizmu, czyli głównie chodzi o krew, 💩 i 🤮. Tu zawsze stosujemy zimną wodę. Ja proponuję z dodatkiem szarego mydła.

🔴 krew można też usuwać za pomocą wody utlenionej (to sposób podobno dobrze znany przez pielęgniarki i lekarzy), ale tu zawsze zalecam ostrożność w przypadku kolorowych tkanin.

🍅🥕 plamy z pomidorów i marchewek zawsze zapieram szarym mydłem, a jeśli nie znikną wieszam na słoneczku, bo słońce rozkłada pięknie zawarte w tych produktach barwniki.

⚫ smary to tłuszcze, a że podobne rozpuszcza się w podobnym to tu świetnie sprawdza się masło! Serio! Ja zawsze pod plamę podkładam coś, aby tłuszcz nie przesiąkł na resztę materiału. Zostawiam rozsmarowane masło, a po jakimś czasie zapieram z płynem do mycia naczyń – ten w końcu świetnie radzi sobie z tłustą patelnią, więc i tu się sprawdzi.

Więcej porad plamowych znajdziecie na mojej stronie à  https://wzdrowymdomu.pl/jak-usunac-plamy/

Pamiętajcie też, że czasami upranie w pralce utrwala plamy, a im więcej metod usuwania wypróbowaliśmy tym mniejsza szansa na to, że uda się plamę usunąć. Na szczęście w wielu przypadkach można ratować się naszywkami. Ewentualnie ubrania farbować. Ciekawa jestem czy próbowaliście kiedyś coś zafarbować?

Dziś na Instagramie poruszyłam temat wpływu sprzątania na zdrowie. Prawda jest taka, że zarówno sprzątanie, jak i niesprzątanie mogą szkodzić.

Jeśli sprzątamy i zanieczyszczamy powietrze w domu to nam szkodzi.

Jeśli nie sprzątamy w domu jest niehigienicznie, a w kurzu raj dla siebie mają roztocza.

Oczywiście sprzątać trzeba, ale mądrze! Poniżej wklejam Wam dla przypomnienia zasady, które zamieściłam w podsumowaniu poradnika „Zdrowy dom – Sprzątanie”

REGULARNOŚĆ PRZEDE WSZYSTKIM! – sprzątając regularnie, możecie używać delikatniejszych środków czyszczących i akcesoriów do sprzątania. Szorując zaschnięty brud, poświęcacie na to więcej czasu, a jednocześnie powodujecie, że sprzęty szybciej się niszczą.

UNIKAJCIE INTENSYWNIE PACHNĄCYCH ŚRODKÓW CZYSZCZĄCYCH I ODŚWIEŻACZY POWIETRZA – służą zazwyczaj do maskowania nieprzyjemnego zapachu, a nie usuwają jego przyczyny.

UNIKAJCIE PRODUKTÓW W SPRAYU, AEROZOLU – ich drobinki unoszą się w powietrzu długo po rozpyleniu i są przez nas wdychane.

KONTROLUJCIE DOZOWANIE, NIE RÓBCIE TEGO NA OKO – dzięki temu zmniejszacie ilość potencjalnie niebezpiecznych substancji wylewanych do ścieków, a jednocześnie oszczędzacie.

CZYTAJCIE ETYKIETY: SKŁAD, INSTRUKCJĘ UŻYWANIA I ZNAKI OSTRZEGAWCZE – to pozwoli Wam dowiedzieć się więcej o produkcie i nie popełniać błędów.

TRZYMAJCIE Z DALEKA OD DZIECI – nawet jeśli sprzątacie środkami czyszczącymi własnej roboty, pamiętajcie o tym, że nie są one w 100% bezpieczne i należy uważać, aby dzieci ich np. nie połknęły.

OPISUJCIE OPAKOWANIA – własnoręcznie wykonane środki czystości trzymajcie w dobrze opisanych opakowaniach. Nigdy w opakowaniach po jedzeniu i napojach!

PRZECHOWUJCIE W ORYGINALNYCH OPAKOWANIACH – są one dostosowane do przechowywanych w nich substancji, a dodatkowo zapobiegają zanieczyszczeniu roztworów i ich psuciu.

STOSUJCIE ŚRODKI OCHRONY OSOBISTEJ – rękawiczki polecam do każdego sprzątania, a jeśli używacie czegoś mocniejszego, mogą się przydać też maseczka i okulary.

NIE MIESZAJCIE GOTOWYCH PRODUKTÓW – niektóre połączenia środków czyszczących mogą być bardzo niebezpieczne. Jeśli nie wiecie, jakie reakcje zajdą, nigdy nie mieszajcie ich ze sobą, nawet jeśli są to dwa preparaty o podobnym działaniu.

NIE ZAMYKAJCIE SIĘ W MAŁYCH POMIESZCZENIACH – podczas sprzątania pamiętajcie o tym, aby nie wdychać używanych substancji. Jeżeli używacie produktów w sprayu, aerozolu, mających intensywny zapach lub nie znacie ich składu, warto dodatkowo otworzyć okna  i dobrze przewietrzyć pomieszczenie po zakończeniu sprzątania.

RÓBCIE TEST NA MAŁYM FRAGMENCIE – zawsze o tym pamiętajcie! Nawet ocet i soda mogą doprowadzić do zniszczenia powierzchni, więc pamiętajcie, że produkt z napisem na etykiecie „uniwersalny” niekoniecznie jest do wszystkiego.

I jeszcze jedno, dziś zadaję Wam pracę domową 😉 Na stronie 55 w książce, a znajdziecie rozdział „Najczęściej popełniane błędy i kiepskie rady z internetu” – przeczytajcie go. 😊

Jakie tabletki/proszki/kapsułki do zmywarki polecam?

Te o najprostszym składzie!

Wśród sklepowych produktów wygrywa tu oczywiście proszek do zmywarek od Kosmetyki Dla. Zmywarkowy Ziołoczyścik ma tylko 3 składniki!!! Takie same jakie znajdziecie w drugim przepisie na domowy proszek do zmywarki w moim poradniku.

ZMYWARKOWY ZIOŁOCZYŚCIK

Drugie miejsce? Proszek Balja.

https://balja.pl/produkt/proszek-do-zmywarki-30-zmywan/https://kosmetykidla.pl/produkt/zmywarkowy-zioloczyscik-proszek-do-mycia-naczyn-w-zmywarce/

Ale wiem, wiem, nie każdy lubi proszki.

Co powiecie na żele?

Jeżeli chodzi o dobry skład to wśród polskich producentów mam Wam do polecenia dwa produkty:

– żel od Klareko https://www.klareko.com/produkt/zmywarkowy-eko-zel-do-naczyn/

– żel Swonco https://swonco.pl/produkt/ekologiczny-zel-do-zmywarki-750-ml/

Drugiego jeszcze nie testowałam. Pierwszy sprawdzał się raz lepiej, raz gorzej, ale podobno skład został w międzyczasie zmieniony i teraz jest skuteczniejszy. Mam nowe opakowanie, więc sprawdzę i za jakiś czas dam znać 😊

Kapsułek z dobrym składem nie znam, a jeśli chodzi o tabletki to najprostszy możliwy skład widziałam u John Econ, ale przyznam szczerze, że średnio mi się sprawdzały. Przy czym, wiem, że wiele osób jest z nich zadowolonych (z tabletkami to różnie bywa, nawet model zmywarki ma wpływ na skuteczność). https://johnecon.pl/produkt/ekologiczne-tabletki-do-zmywarki-42-sztuki/?_gl=1*3gif60*_ga*ODI5NjUzNzA5LjE3MzIxMDg2NDc.*_ga_Z7VQJ5G03N*MTczMjEwODY0Ni4xLjAuMTczMjEwODY0Ni4wLjAuMA..

Z produktów bardziej dostępnych w sklepach stacjonarnych, mamy raczej takie składy trochę gorsze, ale zdecydowanie krótsze i wciąż lepsze niż te różne Finishe i Somaty:

– Pure Home by W5 z Lidla

– Eco Freude z Rossmanna

– Frosch tabletki sodowe

– Domol Eco

– Ludwik Ekologiczny

Oczywiście to nie wszystkie produkty do zmywarek z lepszym składem. Jest ich znacznie więcej, ale nie wszystkie testowałam i sprawdzałam pod kątem składu. Niektóre z nich są też trudniej dostępne. Jeśli macie pytania o konkretne produkty piszcie w komentarzach. A może sami chcecie dodać coś do tej listy?

JAK DBAĆ O DREWNIANE AKCESORIA KUCHENNE?

Niektóre źródła podają, że drewno jest antybakteryjne. Jest w tym trochę prawdy, ale wszystko zależy od tego, z jakiego drewna zrobiony jest produkt, którego używamy, bo nie wszystkie odmiany drewna chronią przed bakteriami w równym stopniu.

Warto też zdawać sobie sprawę z tego, że jeżeli nie będziemy odpowiednio dbać o naszą drewnianą deskę, to jej cudowne właściwości w niczym nam nie pomogą.

W swoim domu mam deski drewniane i bambusowe i jedną szklaną. Unikam plastiku, ponieważ ostry nóż robi w deskach z tworzywa nacięcia, w których tak samo jak w drewnie mogą rozwijać się bakterie. Co prawda plastikowe deski łatwiej jest umyć, bo można je włożyć do zmywarki, ale szybko się niszczą i trzeba je często wymieniać. Do tego dochodzą również względy ekologiczne i wizja jedzenia plastiku, który dostaje się do jedzenia w wyniku krojenia deski.

JAK DBAĆ O DREWNO?

  1. Pierwszą czynnością, którą należy zrobić po kupieniu artykułów z naturalnego drewna, jest olejowanie – deskę nacieramy olejem jadalnym (najlepiej lniany, tłoczony na zimno, ale jeśli takiego nie macie, to może być rzepakowy lub z oliwa z oliwek), aby zabezpieczyć ją przed wilgocią. Czynność tą warto powtarzać co jakiś czas. Tak samo robię ze szczotkami do zmywania oraz drewnianymi szpatułkami i innymi akcesoriami do gotowania.
  2. Na deskach drewnianych również pojawiają się nacięcia w wyniku krojenia, ale drewno ma naturalną zdolność zasklepiania drobnych szczelin. Jeżeli jednak na Waszej desce widać nacięcia, możecie spróbować zeskrobać je nożem lub delikatnie zeszlifować papierem ściernym. Następnie należy ponownie przeprowadzić olejowanie.
  3. Drewniane akcesoria kuchenne powinniśmy myć pod bieżącą wodą od razu po użyciu. Drewnianych akcesoriów kuchennych nie powinno się myć w zmywarce ani dopuszczać do ich długotrwałego moczenia w wodzie. Drewno szybciej się niszczy, a nawet może pękać. W takich pęknięciach raj do rozmnażania mają bakterie. Jeżeli macie w domu tak uszkodzoną deskę do krojenia, wyrzućcie ją natychmiast.
  4. Warto stosować również dokładniejsze czyszczenie. Na deskę do krojenia można rozsypać dużą ilość soli kuchennej, a następnie wycisnąć odrobinę soku z połówki cytryny. Warto wykorzystać do tego celu cytrynę, z której już wycisnęliśmy większość soku i została sama skórka. Zamiast wyrzucać ją do kosza, zastosujcie ją jako zmywak, szorując dokładnie deskę. Sól i resztki soku z cytryny sprawią, że deska będzie bardzo dokładnie wyczyszczona.
  5. Wiele osób nie lubi używać drewnianych desek do krojenia ze względu na pozostający na nich zapach. Czyszczenie solą i cytryną powinno pomóc je usunąć, ale możecie też zastosować pastę z sody oczyszczonej, która ma zdolność neutralizowania zapachów, lub po prostu posypać deskę samą sodą.
  6. Po każdym umyciu koniecznie trzeba wytrzeć deskę do sucha i odstawić pionowo w suchym miejscu.

Dzisiejsze porady pochodzą z poradnika „Zdrowy dom – Sprzątanie”, więc jeśli kiedyś będziecie chcieli do nich wrócić to możecie też zajrzeć na stronę 272 w ebooku lub 147 w książce.

Soda oczyszczona – inaczej wodorowęglan sodu, NaHCO3, baking soda

Soda kalcynowana – inaczej lekka lub piorąca, węglan sodu, Na2CO3

Obie te substancje są świetne podczas sprzątania, ale pastę sodową robimy z tej pierwszej. To ta sama substancja, którą kupujemy w małych saszetkach do wypieków, jednak do sprzątania proponuję Wam kupować większe opakowania np. 1 kg na allegro. Koszt to około 6,5 zł, a zazwyczaj jest to soda spożywcza, więc jak Wam zabraknie możecie również do ciast sypać 😊

Jeśli zrobimy pastę sodową z sody kalcynowanej to jest ryzyko, że zastygnie nam na kamień. Kiedyś ktoś taką miksturą zapchał zlew to proponowałam, aby do jej usunięcia i odetkania zlewu użył gorącej wody lub octu, bo oba te sposoby powinny pomóc rozpuścić zastygniętą masę.

Jeśli chcecie sprzątać sodą kalcynowaną to najlepiej na mokro, czyli rozpuszczamy ją w wodzie i zużywamy od razu. Soda kalcynowana świetnie sprawdzi się też jako składnik proszku do prania lub do zmywarki.

Soda kaustyczna to wodorotlenek sodu, czyli główny składnik kreta. Jeśli robicie sami mydła to pewnie znacie ten składnik, ale normalnie lepiej unikać go w środkach czystości, bo jest żrący. A jeśli już macie w domu to obowiązkowo trzymamy go poza zasięgiem dzieci.

Na Instagramie wrzuciłam dziś filmik, w którym pokazuję jak dzięki sodzie oczyszczonej uratować garnek. Sama zazwyczaj używam jej do pasty sodowej lub odtykania odpływów. A Wy? Do czego używacie sody oczyszczonej?

Pamiętacie o tym, że wszystkie składniki domowych środków czystości dokładnie opisałam w poradniku „Zdrowy dom – Sprzątanie”? W książce rozdział „Lekcja chemii” zaczyna się na stronie 58, w ebooku na 101.

Dziś nie będę Was zamęczać długimi tekstami, ale podam kilka linków:

1.      TEN JEST DO PRZEPISU NA ŻEL DO WC – znajdziecie tu też informacje jakie gotowe żele do WC mają fajny skład

https://wzdrowymdomu.pl/zel-do-wc/

2.      LINK DO GUMY GUAR – 100 gramów wystarczy Wam na długi czas. Jeśli macie Allegro Smart to w tym sklepie kupicie w dużych opakowaniach również sodę oczyszczoną, kwasek cytrynowy, różne kasze, ryże, bakalie, przyprawy. Większość tych rzeczy w dużych opakowaniach wychodzi dużo taniej niż w sklepach. Zwróćcie tylko uwagę, że przyprawy są bardzo lekkie, więc nie szalejcie i nie kupujcie kilogramowego opakowania, bo będziecie je zużywać latami 😉

https://allegro.pl/oferta/guma-guar-100g-zagestnik-spozywczy-naturalna-mocna-13132883956?bi_s=ads&bi_m=productlisting:desktop:query&bi_c=MzYwN2VhYWYtOTk0NC00NDRhLWJhYWMtMTVjMzU5ZTJiMGYxAA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=c0c3a9d4-fc98-483e-baa9-3f986117bfa1

3.      JAK DZIAŁA DOMESTOS – film publikowany wcześniej na Instargamie

https://wzdrowymdomu.pl/zle-uzywasz-domestosa/

4.      LINK DO MOJEGO SKLEPU, bo to już ostatnie dni promocji, więc jeśli chcielibyście kupić któryś z moich ebooków w dużo niższej cenie to nie zwlekajcie

https://wzdrowymdomu.pl/sklep  

5.      I LINK DO MOJEGO KONTA NA PORTALU BUYCOFFEE, bo często dostaję od Was zapytania czy można jakoś inaczej wesprzeć moje działania niż poprzez zakup ebooków. Tak, teraz można też postawić mi wirtualną kawkę 😊

https://buycoffee.to/wzdrowymdomu

DZIŚ BĘDZIE O OCCIE

O occie i kwasku cytrynowym pisałam więcej w książce w rozdziale „Lekcja chemii” (w książce zaczyna się na stronie 58, w ebooku na 101), więc dziś tylko przypomnę, że możecie stosować je zamiennie i macie tam podany dokładny przepis na uniwersalny płyn czyszczący na bazie kwasu cytrynowego.

Jeżeli nie lubicie zapachu octu możecie też robić octy zapachowe. Zbliża się okres świąteczny, w tym czasie jemy więcej cytrusów. Ich skórki możemy zalać octem i zostawić tak w zamkniętym słoiku na kilka dni. Po tym czasie zapach octu będzie bardziej cytrusowy i mniej intensywny. Oczywiście do octu możemy wrzucać różne inne pachnące dodatki (zioła, kwiaty, przyprawy). Eksperymentowaliście tak kiedyś? Jeśli nie to polecam!

Wrzuciłam dziś na Instagramie filmik jak duszę się podczas sprzątania octem. Oczywiście on nie jest prawdziwy, bo mi zapach octu tak bardzo nie przeszkadza, ale wiem, że są osoby, które są bardziej wrażliwe. Pamiętajmy też, że ocet to roztwór kwasu octowego, który w większych stężeniach jest żrący. Jeżeli będziemy rozpylać go ze spryskiwacza w dużych ilościach i wdychać to nie dziwne, że będzie nas drażnił. Dlatego dużo lepszym rozwiązaniem jest pryskanie bezpośrednio na ściereczkę lub moczenie ściereczki w misce z roztworem octowym.

Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie odnośnie octu. Lubicie go? Używacie? Czy wolicie kwasek cytrynowy? Ciekawa też jestem czy znacie jakieś gotowe płyny czyszczące na bazie tych kwasów?

DZIŚ BĘDZIE O ODTYKANIU RUR

Zacznijmy od połączenia bardzo często proponowanego w internecie

OCET + SODA – czy to ma sens? W tym wypadku tak.

Soda + ocet à octan sodu + CO2 + H2O

Z reguły wygląda to tak, że świetna soda i świetny ocet reagują ze sobą tworząc octan sodu, który nie ma tak wspaniałych właściwości podczas sprzątania.

Jednak sama ta reakcja zachodzi dość burzliwie. Wytwarza się także CO2, czyli dwutlenek węgla, który jest gazem i ucieka do powietrza powodując, że cała mikstura się rusza. W przypadku zatkanych rur ten ruch może pomóc!

Ale warto też wiedzieć, że jeśli do sedesu lub zlewu wsypiemy sodę oczyszczoną (zostawmy ją na parę minut, żeby podziałała sama) i zalejemy ją gorącą wodą, wówczas też będzie ruch i ten sposób też może pomóc odetkać rury. Jedynie należy uważać, bo czasami w wyniku wlania gorącej wody do ceramicznej umywalki lub WC może dojść do pęknięcia ceramiki. To są raczej wyjątkowe sytuacje, ale ja wolę zawsze wlać wodę gorącą, ale nie wrzącą i robię to powoli, aby uniknąć takiej sytuacji.

Chciałam Was również przestrzec przed pewną sytuacją. Jeżeli próbowaliście czyścić i udrażniać rury octem, ale nic nie ruszyło to ten ocet wciąż w rurze mamy. A ocet + żel do WC lub udrażniacz do rur to niebezpieczne połączenie! Nigdy nie łączcie ich celowo i uważajcie na takie sytuacje, gdy te produkty używane są po sobie.

Nasze wyzwanie powoli dobiega końca. Jutro ostatni dzień. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do działania i być może dowiedzieliście się czegoś nowego.

Słynne żele do czyszczenia toalety to chyba obowiązkowe produkty w większości łazienek. W końcu tak bardzo boimy się tych wstrętnych bakterii obecnych w naszych łazienkach, że musimy stosować coś, co według reklam, zabija 99,9% bakterii i wirusów.

Tylko znowu idziemy na łatwiznę i używamy czegoś, co według zapewnień producenta jest nam niezbędne, a nie zastanawiamy się, czy my naprawdę musimy się pozbywać tych wszystkich bakterii, czy one rzeczywiście nam szkodzą i czy my w ten sposób bardziej nie szkodzimy sobie.

No i jeszcze jedno – czy my na pewno używamy go w dobrym miejscu? Liczne badania pokazują, że tych najbrudniejszych miejsc w naszym domu jest znacznie więcej, więc może powinniśmy używać tej silnej chemii również w stosunku do deski do krojenia, wcześniej już wspomnianych zmywaków kuchennych czy telefonów komórkowych?

Prawda jest taka, że dajemy się trochę ogłupiać tym reklamom i nie myślimy o tym, co tak naprawdę nam szkodzi i na czym powinniśmy się skupić. Dlatego w tym rozdziale „10 rzeczy, o których nie myślimy sprzątając łazienkę” podpowiadam Wam na co warto zwrócić uwagę. Pełny tekst rozdziału znajdziecie na stronie 172 w ebooku lub 97 w książce.

  1. Dywaniki podłogowe – najgorzej jeśli leżą pod samą toaletą i nie da się ich wyprać w pralce. Jeśli koniecznie chcecie mieć coś pod nogami to polecam wybierać dywaniki bawełniane i prać je w pralce raz w tygodniu. Przykładowo coś takiego jak te dywaniki za 24,99 zł wykonane z resztek tekstyliów, Ikea: https://www.ikea.com/pl/pl/p/tanum-dywan-tkany-na-plasko-rozne-kolory-30212675/
  2. Opuszczanie deski sedesowej – Spuszczanie wody w toalecie przy podniesionej desce sedesowej powoduje rozbryzgiwanie jej zawartości razem z wodą dookoła. Nie widzimy tego gołym okiem, ale wszystko w promieniu nawet dwóch metrów zostaje zabrudzone. Trzymacie na blacie w łazience szczoteczki do zębów? A może macie rozłożony na podłodze dywanik? Tak, ręczniki też obrywają. Dlatego koniecznie zawsze opuszczajcie deskę!

Drobnoustroje z toalety trafiają również na podłogę, więc chodząc po niej, roznosimy wszystko po mieszkaniu. Na nic wam się zda płyn do toalet, który zabija 99,9% bakterii, bo jeśli nie zamykacie deski, bo większość z nich już dawno jest poza toaletą.

  1. Szczoteczki do zębów – nawet jeśli opuszczacie deskę jest ryzyko, że ktoś wpadnie w odwiedziny i jednak jej nie opuści, więc jestem zdania, że warto trzymać szczoteczki do zębów w zamkniętej szafce.
  2. Ręczniki – o nich pisałam dziś dokładniej na Instagramie. W skrócie: martwy naskórek, włosy, zabrudzenia z naszego ciała i wilgotna tkanina ręcznika to idealne warunki do rozwoju drobnoustrojów. Szczególnie jeśli ręcznik nie wysycha dokładni między kolejnymi użyciami. Dlatego prof. Philip Tierno, mikrobiolog z nowojorskiego uniwersytetu medycznego, sugeruje, aby wymieniać ręczniki co trzy dni i bezwzględnie za każdym razem, jeśli ręcznik ma nieprzyjemny zapach. Niektórzy dermatolodzy zalecają osobom z problemami skórnymi, aby ręcznik do twarzy wymieniać codziennie (podobnie poszewkę na poduszkę).
  3. Zasłona prysznicowa – szybę prysznicową czyścimy, gdy jest na niej osad z kamienia. A co z zasłoną prysznicową? Często jej kolor i wzory sprawiają, że nie widać na niej brudu. Lub zwijamy ją z boku – wówczas też nie zwracamy na nią uwagi. Ale czy ona wtedy dobrze wysycha? I jak często ją dokładnie myjemy? Jeśli macie taką w domu koniecznie zwracajcie na nią uwagę.
  4. Mata antypoślizgowa – jeśli macie taką w wannie lub pod prysznicem, aby zapobiec poślizgnięciu dziecka koniecznie pamiętajcie o jej regularnym czyszczeniu. Nie tylko od góry, ale też od dołu, bo tam mogą zatrzymywać się zanieczyszczenia, a te w połączeniu z wilgocią to znowu doskonałe warunki do rozwoju życia, którego nie chcemy w swoich łazienkach. Tym bardziej podczas kąpieli.
  5. Zabawki do kąpieli – ja wiem, że dzieci je uwielbiają, ale pamiętajcie, że jeśli nie będą one dobrze czyszczone po każdej kąpieli będą zagrożeniem dla Waszych dzieci. Szczególnie należy zwrócić uwagę na zabawki z dziurką typu gumowa kaczuszka, gdyż do środka wpływa nie tylko woda z wanny, ale i inne zanieczyszczenia.
  6. Gąbki i myjki do kąpieli – Tu podobna sytuacja jak z zabawką z dziurką, z tym że zanieczyszczenia zostają w porowatej strukturze gąbki, a my przy każdej kąpieli rozprowadzamy je po swoim ciele.
  7. Zła wentylacja lub jej brak – pleśń na ścianach i fugach? Lepiej szybko się jej pozbyć, ale trzeba też usunąć jej przyczynę, a ta to właśnie często kiepska wentylacja.
  8. Szczotka do WC – Po każdym użyciu część wody z sedesu przenosimy na szczotce do pojemnika, przez co często po kilku razach wody w nim jest już na tyle dużo, że zaczyna się wylewać. Dodatkowo szczotka stoi w tej wodzie całymi dniami. Dobrym rozwiązaniem problemu jest zakupienie stojaka na szczotkę z uchwytem, dzięki czemu szczotka wisi nad pojemnikiem, w którym zbiera się woda. Można też nalewać do pojemnika octu, co pozwala stopować rozwój drobnoustrojów. Oczywiście nie wolno zapominać o regularnym czyszczeniu szczotki i pojemnika.
Środki czystości mogą szkodzić nam i naszym dzieciom, ale jednocześnie to bardzo ważne, aby dziecko już od najmłodszych lat nam w tym sprzątaniu pomagało. Dziecko, które stoi przy szafce, może nam pomóc wytrzeć z niej kurze, a innym razem warto je zaprosić do wspólnego rozwieszania prania. I proszę mi się tutaj nie śmiać! To nie jest żadne wykorzystywanie dzieci, tylko włączanie ich w domowe obowiązki już od najmłodszych lat i jednocześnie dbanie o ich prawidłowy rozwój.
 
W książce „Sensoryczne niemowlę” autorstwa Aleksandry Charęzińskiej i Joanny Szulc znajdziecie informację, że podawanie prania rodzicom to świetna, rozwojowa zabawa: „Podawanie przedmiotu drugiej osobie ćwiczy koordynację oka i ręki. W tym zadaniu współpracuje czucie głębokie i równowaga”.
 
Oczywiście jeśli chodzi o wycieranie kurzu, to nie sprzątamy za pomocą sprayu do mebli, tylko wilgotnej ściereczki. Możemy ją zmoczyć w samej wodzie lub dodać do niej oliwy z oliwek, która nada meblom ładnego połysku, albo gliceryny, która powinna dodatkowo również ograniczyć ponowne osiadanie kurzu na danej powierzchni. A żeby taką zabawę jeszcze bardziej uatrakcyjnić, to zamiast ściereczki bierzemy skarpetkę lub rękawiczkę bez pary i zakładamy dziecku na rączkę. Moi chłopcy to uwielbiali. 😊
 
No i pamiętajcie, że to my rodzice dajemy dzieciom przykład. One uwielbiają nas naśladować, a w późniejszym życiu będą robić pewne rzeczy, bo my tak robiliśmy, nawet nie zdając sobie sprawy, że wciąż nas naśladują i że wynieśli dane rzeczy z domu rodzinnego. 🙂
_____
To już koniec naszego wyzwania. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Dajcie koniecznie znać czy powtarzać takie w przyszłości. Piszcie też jeśli macie jakieś pomysły, spostrzeżenia, a może czegoś Wam brakowało?
Koszyk